Erotyczny Blog Napalonej Ani


Strona przeznaczona jest dla czytelników powyżej 18-stu lat!

Tanie i anonimowe zakupy dla dorosłych przez internet: Na powiększenie penisa, Na wydłużenie stosunku i kontrolę orgazmu, Jędrny i okazały biust u kobiet, Feromony dla mężczyzn, Fermony dla kobiet, Wibrator dla par (na zakładce filmy możesz zobaczyć jak działa)


Drogeria erotyczna Nr 1 w Polsce

09 kwietnia, 2010

Seksturystyka w Tajlandii

Zamieszczony przez: przemo w: Opowiadania Erotyczne

Zaczęło się to w ubiegłym roku, gdy mój kolega nawiązał do tematu spędzania wakacji. Było męskie przechwalanie się o tym jak ta czy inna koleżanka dałaby się przelecieć. Obgadywaliśmy laski z pracy przy butelce mocnego alkoholu, których żaden z nas nie poderwał, w myśl delikatnie pisząc zasady “nie bierz pupy ze swojej grupy”. Rozmawialiśmy o tym jak to Polki potrafią paść w ramiona arabów w popularnych tanich wycieczkach do Tunezji czy Egiptu. Mieliśmy podobne zdanie na temat tego, że dziewczyny to mają dobrze. Nawet gdy niesamowicie brzydka, gruba dziewczyna pojedzie do któregoś z tych krajów jest atakowana na ulicy przez facetów, którzy chcieliby przelecieć dla nich “piękne” białe Europejki. Generalnie są bardzo adorowani na arabskich ulicach. Wtedy rzuciło się pytanie… ciekawe czy jest takie miejsce na świecie, gdzie facet byłby tak adorowany? Wtedy z butelką Whisky siedliśmy do Google żeby zaczerpnąć informacji.

Dowiedzieliśmy się, że Tajlandia jest rajem dla mężczyzn, a konkretnie Bangkok i Pattaya. Pojawiło się pytanie “A gdzie do cholery leży ta cała Tajlandia?” i wtedy przyszło nam odpalić “wirtualny globus”, czyli Google Earth. Odległość zrobiła dość spore wtedy na nas wrażenie. Okazało się że jest to wschodnio-południowa tropikalna Azja. Dowiedzieliśmy się że za trzy godziny naszej pracy, a zbyt wiele nie zarabiamy, możemy mieć Tajkę na cały dzień która może nam usługiwać do woli. podróży. Dowiedzieliśmy się, że Tajlandia jest tania jak barszcz, a na miejscu jest niesamowicie tanio. Od razu spoglądnęliśmy na strony biur podróży, że sprawdzić ile kosztują. Interesowało nas dwa tygodnie, gdyż na tyle planowaliśmy jechać do Mielna (jeśli w ogóle nad polskie Morze Bałtyckie), ewentualnie w jakieś inne europejskie tanie miejsce typu Grecja, Chorwacja. Turcją czy Tunezją nie byliśmy zainteresowani, gdyż Egipt niezbyt dobrze wspominamy z ubiegłego roku, a podobno w tych krajach jest bardzo podobnie. Sprawdziliśmy ceny w biurach podróży i trochę powaliły nas na kolana. Najtańsza dwutygodniowa wycieczka do Tajlandii okazuje się, że kosztowała po 5500zł. Miny i plany nam chwilowo opadły, do czasu gdy nie poczytaliśmy jak najtaniej dostać się do Tajlandii.

Wyszukaliśmy najtańsze połączenia w różnych terminach. Okazuje się, że we wrześniu można z Berlina polecieć do Bangkoku za mniej więcej 1000zł w jedną stronę ze wszystkimi opłatami. Warto było sprawdzić różne terminy. Postanowiliśmy. Dwa bilety zabukowaliśmy prawie pół roku wcześniej. Przez ten czas sprawdziliśmy czy nie będziemy mieli problemów z wylotem z Niemiec jako Polacy, czy trzeba mieć jakieś pozwolenia itd. W zasadzie nic więcej poza bilety i ważnym paszportem przez co najmniej poł roku od daty wylotu nie trzeba mieć. Kupel musiał sobie wyrobić. Musiał w tym celu udać się do swojego Urzędu Marszałkowskiego, złożyć wniosek. Ponieważ był jeszcze studentem, kosztowało go to połowę kwoty. Przy wyrabianiu paszportu warto zwrócić uwagę na wszelkie ulgi w opłatach, gdyż trochę i jest. Ja rok wcześniej wymieniałem paszport, gdyż zupełnie zmienił się mój wygląd na zdjęciu - także za paszport zapłaciłem trochę mniej niż powinienem. Po niecałym miesiącu miał swój nowy paszport z równie “kamienną” twarzą jak ja, takie są śmieszne nowe przepisy odnośnie wydawania paszportów.

Zadzwoniliśmy do Ambasady Tajlandii w Warszawie. Udzielono nam odpowiedzi, aby wlecieć do Tajlandii należy opłacić tajska wizę turystyczną. Można to załatwić w ambasadzie Polsce już wcześniej, albo po przylocie na lotnisku w Bangkoku. My wybraliśmy tę drugą opcję. Pamiętam, że opłata nie była jakoś bardzo wysoka, chyba niecałe 100zł od osoby, tylko należy mieć ze sobą zdjęcie (jedno lub dwa - nie pamiętam).

W Polsce kończyło się upalne lato, a my coraz bardziej nakręcaliśmy się na wyjazd. Postanowiliśmy, że nie będziemy jechać autobusem, tylko jeden z nas weźmie auto, które zostawimy na parkingu w Niemczech. Niezależnie od tego czy to lotnisko Berlin Tegel czy Berlin Schoenefeld ceny przy parkingach są bardzo podobne. Za dwa tygodnie mniej więcej płaci się 50-60 euro na parkingu strzeżonym z transferem. Z transferem tzn. - ogromny parking znajduje się około 3 km od lotniska, kierowca busem wraz z walizkami zawozi nas pod same lotnisko, a następnie po przylocie będzie czekał nas wg wskazanego lotu, żeby nas z powrotem odebrać na parking. Generalnie wszystko funkcjonuje dość sprawnie, zgodnie z “niemiecką precyzją”. W drodze na lotnisko kierowca próbował zagadać z nami po niemiecku, jednak poza “Guten tag” i “Danke” powiedzieć nie mieliśmy. Na zdanie, że mówimy po angielsku zagadał do nas pytając gdzie jedziemy, mówiąc że do Tajlandii uśmiechnął się szeroko i życzył udanych wakacji. Jego uśmiech wyraził wszystko i chyba dobrze wiedział po co lecimy.

Lot trwał sporo, bo ponad 10 godzin. Samoloty robiły spore wrażenie. W arabskich liniach fotele skrzypiały, mieliśmy wrażenie, że samolot nie jest w najlepszym stanie. Tutaj natomiast każdy miał w zagłówkach foteli małe ekrany lcd (telewizory), nawet można było pograć w gry typu tetris. Podróż upłynęła dość sprawnie. Obsługa samolotu mówiła po angielsku, podobnie jak serwis na lotnisku. Na lotnisku w Berlinie spotkaliśmy osobę, która na etykietce miała “Barbara”, jej chcieliśmy zapytać czy aby na pewno w dobrej kolejce do odprawy stoimy. Pomogła nam, ale chyba była dość zdegustowana faktem, że chcemy porozmawiać po Polsku, tak jakby szefostwo jej tego zabraniało.

Kapitan samolotu oznajmił nam, że dolatujemy do Bangkoku i że temperatura wynosi tam… 32 stopnie Celsjusza, podczas gdy w Poznaniu w tym czasie było chyba 15, nie jestem pewien. Poinformowano nas także o przestawieniu zegarków o… sześć godzin do przodu. Było to szokujące dla nas doznanie. Sąsiad Czech, który siedział obok mnie powiedział, że to i tak dobrze, bo w zimie trzeba przestawiać o siedem godzin, gdyż nie mają tam czasu letniego, jak go dobrze zrozumiałem. Szokująca w podróży była noc, która szybko się skończyła z powodu zmiany stref czasowych. Słyszałem, że ludzie narzekają na kłopoty z przystosowaniem się z powodu stref czasowych, tym razem sam mogłem się przekonać, że rzeczywiście może powodować to pewne dolegliwości. Latałem już po Europie i byłem w Egipcie, jednak taka podróż to naprawdę inny kontynent i sprawia dużą różnicę. Na lotnisku już wydawało się egzotycznie. I to uczucie “buchającego” ciepłego powietrza przy wysiadaniu z samolotu. W tym momencie poczuliśmy jak pachnie prawdziwa Azja.

W porcie lotniczym w Bangkoku (Bangkok-Suvarnabhumi - BKK), który był szczególnie duży zapytaliśmy taksówkarzy ile chcieliby za przejazd z lotniska do Pattaya. Pojawiło się wiele negocjatorów, którzy próbowali się przelicytować. W efekcie okazało się, że ten mniej więcej 100 kilometrowy odcinek przejechaliśmy za 800 BHT, czyli jakieś 70zł (za dwie osoby z bagażami). Jak się później dowiedzieliśmy można było jeszcze taniej, ale “mądry Polak po szkodzie”. Po drodze kierowca wypytywał nas skąd jesteśmy. Nie wiedział, gdzie leży Polska. To był dla nas dobry znak, że nie mamy złego wrażenia Polaka, spowodowanego pobytem w Tajlandii naszych rodaków.

Choć nie byliśmy w samym Bangkoku było widać, że to ogromne miasto. Mają spore obwodnice miejsce i zadbane drogi. Śmiem powiedzieć, że o wiele bardziej rozwinięty kraj niż Polska. Tylko z jednym dużym plusem - znacznie tańszy. Jakość hotelu też była niczego sobie, ceny także dużo tańsze niż w Polsce, zbliżone do ceny kwatery nad Bałtykiem. W dodatku jakość. Duży minus to brak wyżywienia, ale czegoś takiego w Azji, a już w ogóle opcji All Inclusive się nie praktykuje. Ceny wyżywienia w hotelu i alkoholi zbliżone do Polskich, jednak wychodząc na miasto można poczuć raj i własne All Inclusive na całą Tajlandię - 10 Bahtów kosztuje w miejski przejazd Tuk Tukiem. Wystarczy dać “dyszkę” i zostaniemy przewiezieni we wskazany rejon miasteczka. Jakby ktoś nie znał kursu to jest to jakieś 90 groszy. Dla porównania za puszkę Coca-coli płacimy 14 Batów. Piwko kosztuje nas już ponad 25 Batów. Za tajskie jedzenie na szaszłykach na mieście płaci się 10 Batów. Są to takie przekąski, całkiem w porządku, można śmiało jeść, nie chorowaliśmy. W Egipcie irytowało mnie ustalanie osobnych cen kilkukrotnie większych dla turystów. W Tajlandii tego nie ma, chyba że sami będziemy dawać znać że tak tanio to mogą zakombinować. A teraz może wróćmy do najważniejszego.

Na miejscu w Pattaya masa pięknych zgrabnych zadbanych Tajek. Chodzą za ręce z mężczyznami z Europy i Stanów. Nikt się niczemu nie dziwi. W klubach przesiaduje ich pełno. Idą 10 minut spacerem przez ulice Pattayii można dostrzec ich kilkaset. Są bardzo zgrabne. Seksturystyka panuje tu pełną parą. Chodzą, uśmiechają się, ciągną za ręce. Nikt się nikomu nie dziwi, nie zwraca uwagi. Miejsce to ma swoją historię. Kiedy amerykanie po wojnie w Wietnamie wracali do swojego kraju, zatrzymywali się w Tajlandii, właśnie w Pattaya. Tu Tajki “relaksowały” zmęczonych żołnierzy. Stąd przyjęło się, że osiedlili się tu seksturyści. Doskonała lokalizacja nad morzem, w znośnej odległości od Bangkoku, popularnego w Azji lotniska tranzytowego. Tajki są wyjątkowo mało wybredne jeśli chodzi o seks. Wykonują wszystko o co je się poprosi, z życzliwością. Są namiętnymi zgrabnymi kochankami, seks oralny, analny nie stanowi dla nich problemu, nie wspominając o innych szczególnych życzeniach. Część z nich mówi po angielsku, a przynajmniej rozumie podstawowe słowa z branży. Stosują zabezpieczenia, jednak na wszelki wypadek warto mieć własne. Prezerwatywy w Tajlandii także nie są drogie. Podczas zwiedzania Bangkoku także trafiliśmy na dzielnicę z dziewczynami, jednak to duża metropolia i raczej lepiej jest zatrzymać się tam na maksymalnie jedną noc. Tajkom płaci raz i można z nim spędzać nieokreślony czas… np. pół dnia. Można cały dzień, jednak trzeba - wypada jej wtedy postawić obiad, drinka. Taka Tajka na plaży która zaczepia Panów kosztuje 400 Bahtów. To jest jakieś mniej niż 40 zł. Dziewczyna z klubu kosztuje dwa razy więcej. W tej kwocie można z nią robić wszystko czego dusza zapragnie. Pattayę odradzam całym rodzinom i parom które nie praktykują seksu lesbijskiego. Często można spotkać także dziewczyny, które trzymają się za ręce i oferują siebie we dwoje. Na wyjazd z rodziną polecam np. wyspę Phuket albo Ko Samet, także niedaleko Bangkoku. Są to bardzo ładne miejsca nie nasycone “miejskością”. Na Kho Samet nie ma wysokich hoteli i śmieci, jest naturalne rdzenne budownictwo z uwagi na charakter ochronny wyspy. Dotrzeć z lotniska w Bangkoku można taksówką lub busem do portu, a następnie krótko stateczkiem. Na stateczku znajdzie się masa ludzi proponujących nocleg w bungalowach, szczególnie poza sezonem.

Ogólnie podsuwając Tajlandia jest tania, choć myśleliśmy, że nieco taniej spędzimy te wakacje. Ponad dwutygodniowy pobyt kosztował mnie mniej więcej 2000zł (przelot w obie strony od jednej osoby) + 120zł paliwo do Berlina i powrót + około 60 Euro parking przy lotnisku + 350 USD (ponad 1000zł) na przeżycie. Do Tajlandii należy zabrać dolary amerykańskie, za które na miejscu kupimy bahty tajskie. Nieco więcej wakacje w Tajlandii kosztowały mojego kolegę, ale to dlatego że bardziej szalał.

Wiadomości zamieszczane na blogu zamieszczane są za zgodą ich autorów. Ty także możesz opublikować swojego newsa pisząc na maila do któregoś z redaktorów.

Duży wybór artykułów dla dorosłych znajdziesz tutaj. Są to m.in. wysokiej jakości akcesoria do zabawy dla kobiet i mężczyzn czy leki na potencję dla obojga płci. Są one wysyłane dyskretnie, ale przede wszystkim mają najniższą możliwą cenę.

3 odpowiedzi na "Seksturystyka w Tajlandii"

1 | aman

7. czerwiec 2010 o 17:31

Avatar

byłem w pataji. tajki nie odmówią żadnego seksu. Lubią anal, oral, na twarz i nawet kupę zrobią jak się poprosi. Dla samotnych facetów polecam patayę!

2 | Malgorzata

19. sierpień 2011 o 15:29

Avatar

Witam,
Jestem dziennikarką i przygotowuję program, do którego chcę zaprosić osoby, które podróżują po Azji. W Internecie znalazłam Pana blog, stąd też mail. Bardzo proszę o podanie numeru telefonu, wówczas zadzwonię i wszystko dokładnie wyjaśnię. Rozmowa telefoniczna do niczego nie zobowiązuje, a ułatwia kontakt.

Z góry dziękuję, pozdrawiam
Małgorzata

3 | celbuion

24. listopad 2014 o 16:37

Avatar

Niezły wpis
Polece go ziomalom. Czekam i więcej wiadomosc Pozdrawiam!

Formularz komentarza



Coś na podniecenie...

viagra dla kobiet


  • celbuion: Niezły wpis Polece go ziomalom. Czekam i więcej wiadomosc Pozdrawiam!
  • suowa: Wibrator to coś czego od dawna potrzebowałam i długo przekonywałam się do kupna, ale powiem wam dziewczyny nie zastanawiajcie się ! To jedna z n
  • norbetto: lubisz starszych facetow

Sprzedaż produktów erotycznych

Program Partnerski - wysoka prowizja